giganteusz pisze:W takiej sytuacji 1 i gaz do końca i dzida bo co zrobisz samochody ich obite pewnie bo ściskają "ofiary"

Ja raz tak zrobiłem. Wracaliśmy z wakacji z Polski do UK, ale było to jeszcze w 2009r. Wtedy miałem jeszcze A4 B6 Avanta w Q. Jechaliśmy autostradą już od Szczecina w kierunku granicy z Niemcami około 4 rano (była niedziela i pustka na drodze o tej porze) i jakieś 5 km przed samą granicą patrzę z daleka a na prawym pasie stoi w poprzek BMW 5 i gość z daleka macha rękami. Byłem już ostro przymulony bo jechaliśmy już całą noc i tuż za granicą chciałem się kimnąć. Myślę sobie jakiś wypadek czy coś??? Dojeżdżam do gościa, patrzę wcześniej Beemka cała, nic nie poobijane, bariera cała bez szlifu, zero jakichkolwiek plastików czy szkła na drodze. No, ale myśłę OK może ludzie potrzebują pomocy. Zatrzymałem się, otworzyłem okno, pytam co się stało. Podchodzi wydziarany kark i mówi żę miał wypadek, auto mu zgasło i nie może odpalić. Pyta czy mam kable. Odpowiadam, że nie ale on mówi że ma linkę to żebym cofną i się podczepił to go zacholuję na najbliższą stację. Myśle sobie co za typ, jaki ku.... wypadek?? <szok> Gość był oparty o moje drzwi i prawie łeb wsadził do srodka. Sytuacjajuż na 100% podejrzana. Mówię mu OK już cofam, przy nim wbiłem wsteka. Gość wstał, spojrzałem tylko na żonę i mówię spie.....my. Ze wstecznego na 1 i aż do 6 biegu na maxa. Spać się odechciało, dopiero ze 100km za Berlinem zjechałem. Na bank coś było podejrzane a za mną ani jednego auta, w razie czegoś zero pomocy. Następnym razem, niech sobie dzwoni po BMW Assistance
