Siema. Przyjechał do mnie przyjaciel swoim
Polonezem Caro, Jan Męczywór, nick "Buszmen" i mówi mi:
„Doc'u, mordo ty moja, zerknij no, bo chyba ruda lekko łapie dół drzwi i próg...”.
Podchodzę do auta, patrzę i aż mnie zmroziło.

Blacha była tak zżarta, jakby pogryzł ją stado wściekłych rekinów. Przecież ten samochód trzymał się kupy chyba tylko na grawitacji, lakierze i świętym spokoju! Strach było mocniej trzasnąć drzwiami, żeby podłoga nie została na asfalcie.
"Buszmen" pyta mnie, czy da się to jakoś „podratować”. No to wjechała pełna, profesjonalna, moja renowacja...

Zamiast spawarki, szpachli i szlifierki, do akcji wkroczyły zaawansowane narzędzia.
Cięcie laserem (wzrokiem): Całkowite wycięcie przeżartych elementów ze zdjęcia.
Wirtualna reperaturka: Odbudowanie struktury progu i dolnej linii drzwi za pomocą stempla i maskowania.
Lakierowanie 2K: Nałożenie idealnie dobranej, cyfrowej warstwy granatowego lakieru z wysokim połyskiem.
Efekt końcowy? Przewińcie na dół zdjęcia. Poldek wygląda, jakby dopiero co opuścił fabrykę FSO na Żeraniu! Blacha zdrowa, lśni jak nowa i nie ma śladu po katastrofie.
Co myślicie o takiej renowacji? "Trudne sprawy".
Zdjęcia metamorfozy w załączniku / poniżej!