[ ANB 1.8 150 KM] Brak mocy, auto nie odpala, brak napięcia
: 26 mar 2012, 19:30
Cześć.
Audica taty się rozjechała kompletnie, ale napiszę od początku. Jedziemy sobie spokojnie z 13km i wszystko jest dobrze. Po ostrzejszym ruszeniu czyli jedynka, dwójka i 80km/h zaświeciła się kontrolka oleju (temp. w normie). Dojechaliśmy do znajomego, gadka, szmatka, jedziemy. Kontrolka nadal się świeci, nie zważając jedziemy dalej (olej jest, temp. dobra). Po paru kilometrach dalej auto nie miało siły jechać, ciężko wchodził na obroty i szarpał czasami jak by chciał dobrze jechać, ale coś mu dolegało. Nalegałem tatę żeby wracać do domu, ale postanowił zajechać jeszcze do wujka. W międzyczasie już na dwójce but w podłogę a ten 3k obrotów i 30km/h i nie jedzie. Zgasiłem u wujka auto, po paru godzinach zwijamy się, odpalam, a tu odpalił ciężko do tego z 500 obrotów, spadły, zgasł. Za drugim razem to samo ujechałem ze 2 metry, a za trzecim już kaplica. Dodam, że było słychać głośniejsze klekotanie jakby. Nie chciała w ogóle palić, a jeśli już to jakby na dwóch garach i do tego obroty spadały z tych 500 i dead. Wlane 20L, bo była rezerwa i myśleliśmy, że może to. Nic. Odholowaliśmy do domu. Na następny dzieĂą przyjechał "mechanik", podpięcie pod kompa - Czujnik położenia wału rozrządu. Odpiął go, zobaczył i wyszło, że może nie to. Popatrzył i padło na moduł wzmocnienia zapłonu. W tygodniu wiem, że auto wziął do siebie, kompresja była raczej dobra, ale nie ma żadnego napięcia na cewkach, a jakieś tam powinno być.
Możecie coś doradzić ? W piątek będę u niego z tatą zobaczyć co u Audi, bo mieszkam w mieście, a będę też żeby zrobił mi zbieżność w Skodzie. Postaram się odpowiedzieć na pytania w miarę możliwości.
Audica taty się rozjechała kompletnie, ale napiszę od początku. Jedziemy sobie spokojnie z 13km i wszystko jest dobrze. Po ostrzejszym ruszeniu czyli jedynka, dwójka i 80km/h zaświeciła się kontrolka oleju (temp. w normie). Dojechaliśmy do znajomego, gadka, szmatka, jedziemy. Kontrolka nadal się świeci, nie zważając jedziemy dalej (olej jest, temp. dobra). Po paru kilometrach dalej auto nie miało siły jechać, ciężko wchodził na obroty i szarpał czasami jak by chciał dobrze jechać, ale coś mu dolegało. Nalegałem tatę żeby wracać do domu, ale postanowił zajechać jeszcze do wujka. W międzyczasie już na dwójce but w podłogę a ten 3k obrotów i 30km/h i nie jedzie. Zgasiłem u wujka auto, po paru godzinach zwijamy się, odpalam, a tu odpalił ciężko do tego z 500 obrotów, spadły, zgasł. Za drugim razem to samo ujechałem ze 2 metry, a za trzecim już kaplica. Dodam, że było słychać głośniejsze klekotanie jakby. Nie chciała w ogóle palić, a jeśli już to jakby na dwóch garach i do tego obroty spadały z tych 500 i dead. Wlane 20L, bo była rezerwa i myśleliśmy, że może to. Nic. Odholowaliśmy do domu. Na następny dzieĂą przyjechał "mechanik", podpięcie pod kompa - Czujnik położenia wału rozrządu. Odpiął go, zobaczył i wyszło, że może nie to. Popatrzył i padło na moduł wzmocnienia zapłonu. W tygodniu wiem, że auto wziął do siebie, kompresja była raczej dobra, ale nie ma żadnego napięcia na cewkach, a jakieś tam powinno być.
Możecie coś doradzić ? W piątek będę u niego z tatą zobaczyć co u Audi, bo mieszkam w mieście, a będę też żeby zrobił mi zbieżność w Skodzie. Postaram się odpowiedzieć na pytania w miarę możliwości.