[4,2 290KM] Strasznie stuka w silniku
: 15 paź 2009, 04:16
czesc koledzy mam ogromny problem... pisze tak pozno, bo dopiero wrocilem do domku...
Pojechalem sobie poslizgac sie po sniegu... wszytsko super, ale zapalila sie rezerwa, wiec mysle najwyzszy czas zajechac do Szejkow naftowych i dotankowac zlotego nektaru... jade dobre 50m, az tu nagle pryk silnik zgasl.... OKI... mysle koniec paliwa, ale sprobojemy odpalic...
Rozrusznik ani drgnie... kurcze pomyslalem ze moze wina alternatora po dzien wczesniej wymienialem na nowy i nie spojzalem na wskazania Voltomierza jak sie slizgalem, i moze nie ladowal aku...
Postalem troche, przyjechal kumpel, pojechalismy na stacje, wrocilem zatankowalem S6...
nadal nie chciala odpalic... po 10 probach, zagadala.... ja szczesliwy z kumplem... mowie zapalimy papieroska... az tu nagle pryk zgasla... O kurcze powiedzialem... co sie dzieje...
Znowu nie chciala odpalic jak probowalem, kontrolki przygasaly a rozrusznik robil moze pol obrotu walu i nic... za 3 razem, BRYK odpalila... ale przy tym niemilosierny stukot z sinika sie pojawil i nie chce przestac, auto zapitala jak wczesniej, ale stuka V8 niemilosiernie... po stronie alternatora tak jakby w glowicy...
I teraz tak... nie wiem czy to hydro-popychacze?? czy pompa vacum, a wlasnie jak jade powoli, tzn. dojezdzam np. do skrzyzowania to trace wspomaganie kierownicy, dodam gazu wspoma wraca... stukanie tak jakby na swiecy z przodu w glowicy lewej patrzac na silnik po otworzeniu maski...
Koledzy pomozcie... czy ktos sie juz z tym spotkal??
Pojechalem sobie poslizgac sie po sniegu... wszytsko super, ale zapalila sie rezerwa, wiec mysle najwyzszy czas zajechac do Szejkow naftowych i dotankowac zlotego nektaru... jade dobre 50m, az tu nagle pryk silnik zgasl.... OKI... mysle koniec paliwa, ale sprobojemy odpalic...
Rozrusznik ani drgnie... kurcze pomyslalem ze moze wina alternatora po dzien wczesniej wymienialem na nowy i nie spojzalem na wskazania Voltomierza jak sie slizgalem, i moze nie ladowal aku...
Postalem troche, przyjechal kumpel, pojechalismy na stacje, wrocilem zatankowalem S6...
nadal nie chciala odpalic... po 10 probach, zagadala.... ja szczesliwy z kumplem... mowie zapalimy papieroska... az tu nagle pryk zgasla... O kurcze powiedzialem... co sie dzieje...
Znowu nie chciala odpalic jak probowalem, kontrolki przygasaly a rozrusznik robil moze pol obrotu walu i nic... za 3 razem, BRYK odpalila... ale przy tym niemilosierny stukot z sinika sie pojawil i nie chce przestac, auto zapitala jak wczesniej, ale stuka V8 niemilosiernie... po stronie alternatora tak jakby w glowicy...
I teraz tak... nie wiem czy to hydro-popychacze?? czy pompa vacum, a wlasnie jak jade powoli, tzn. dojezdzam np. do skrzyzowania to trace wspomaganie kierownicy, dodam gazu wspoma wraca... stukanie tak jakby na swiecy z przodu w glowicy lewej patrzac na silnik po otworzeniu maski...
Koledzy pomozcie... czy ktos sie juz z tym spotkal??