[usługa] parking Toruń pod mostem, Bulwar Filadelfijski
: 04 lis 2008, 22:31
:evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil:
Przestrzegam przed tym parkingiem. Pokrótce ładna słoneczna pogoda, zabrałem żonkę i synów do Cinemax-a. Zaparkowałem autko na parkingu płatnym strzeżonym pod mostem, koło mojego autka kilkuletnia Honda Accord. Po trzech godzinkach wracam, płacę i idę do autka. I mnie kur............ica zalewa. Tylny lewy błotnik, ćwiartka dachu zapaprana wyschniętym białym nalotem, w Hondzie podobnie. Patrzę a z mostu jakiś szajs kapie. Idę do kasy a tam siedzi debilny gostek
z włosami do tyłu na żel rodem z meksykańskich telenowel. Mówi że od czasu do czasu z rury coś leci i wiele razy zwracali się do administratora mostu i nic. dają mi butelkę z octem abym sobie próbował zetrzeć. We mnie się gotuje zaczynam bluzgać przekleństwami, kolejka za mną się odsuwa, gostek w kasie twierdzi że jest regulamin i sretetete, i żeby nie mój zawód, to przez te okienko wyciągnąłbym fagasa i nim wytarł brud na Audi. Podjechałem do szwagra, zmyłem octem - z tego wynika że ja nie byłem pierwszy bo wiedzieli że ocet pomaga, lecz zostały rysy. Polerka pomogła. Właściciele pochodzą z Bydgoszczy, ale to wina tych palantów z budki. Uważajcie na ten parking, w przypadku jakichkolwiek szkód zasłaniają się regulaminem, a parking rzekomo strzeżony i ubezpieczony. Mój błąd, najpierw zapłaciłem a potem poszedłem po autko i nie miałem biletu parkingowego, ale kasowy widząc moją furię wydrukował mi paragon. Dałem sobie spokój, bo oprócz nerwów nic mnie to nie kosztowało ale przestrzegam innych. Co Wy na to?
Przestrzegam przed tym parkingiem. Pokrótce ładna słoneczna pogoda, zabrałem żonkę i synów do Cinemax-a. Zaparkowałem autko na parkingu płatnym strzeżonym pod mostem, koło mojego autka kilkuletnia Honda Accord. Po trzech godzinkach wracam, płacę i idę do autka. I mnie kur............ica zalewa. Tylny lewy błotnik, ćwiartka dachu zapaprana wyschniętym białym nalotem, w Hondzie podobnie. Patrzę a z mostu jakiś szajs kapie. Idę do kasy a tam siedzi debilny gostek
z włosami do tyłu na żel rodem z meksykańskich telenowel. Mówi że od czasu do czasu z rury coś leci i wiele razy zwracali się do administratora mostu i nic. dają mi butelkę z octem abym sobie próbował zetrzeć. We mnie się gotuje zaczynam bluzgać przekleństwami, kolejka za mną się odsuwa, gostek w kasie twierdzi że jest regulamin i sretetete, i żeby nie mój zawód, to przez te okienko wyciągnąłbym fagasa i nim wytarł brud na Audi. Podjechałem do szwagra, zmyłem octem - z tego wynika że ja nie byłem pierwszy bo wiedzieli że ocet pomaga, lecz zostały rysy. Polerka pomogła. Właściciele pochodzą z Bydgoszczy, ale to wina tych palantów z budki. Uważajcie na ten parking, w przypadku jakichkolwiek szkód zasłaniają się regulaminem, a parking rzekomo strzeżony i ubezpieczony. Mój błąd, najpierw zapłaciłem a potem poszedłem po autko i nie miałem biletu parkingowego, ale kasowy widząc moją furię wydrukował mi paragon. Dałem sobie spokój, bo oprócz nerwów nic mnie to nie kosztowało ale przestrzegam innych. Co Wy na to?