Witam wszystkich.
Mam identyczny objaw. Działała zmieniarka normalnie. Oddałem auto do warsztatu w celu wymiany zderzaka tylnego, na nowy. Wczoraj chcę uruchomić płytkę i nie widzi zmieniarki. Aby zdjąć zderzak, musieli wyjmować tuner tv i zmieniarkę, cały koszyk. TV działa a zmieniarki, nie widać. Dostaję błąd komunikacji.
Czy ktoś ma jakiś plan diagnozy?
A co z Twoją kolego
'pablopila'?
Witam ponownie,
Przyczyna braku zmieniarki w radiu znaleziona. Po pierwsze sprawdziłem błędy i oczywiście był błąd komunikacji ze zmieniarką. Nie wiele mi to dało. Pomyślałem że zacznę od sprawdzenia kabla pin po pinie, zanim zerwę plombę z dziewiczej zmieniarki. Pomiary wprowadziły mnie w całkowite zdumienie. Praktycznie nie byłem w stanie stwierdzić czy jest przerwa czy zwarcie. Raz miałem zwarcie a za chwilę zwarcia już nie było na tej parze bo przeniosło się na inną. Istny cyrk! Pomyślałem - to koniec, trzeba będzie demontować wszystko i wyciągać kabel, sprawdzając centymetr po centymetrze, nawet nie byłem w stanie sobie wyobrazić co się mogło stać. Może na skutek dużych mrozów rozkruszyła się gdzieś izolacja? Kiedyś coś takiego widziałem na dwudziestoletnim kablu, ale tu nie te lata no i nie te materiały. Zaczynam od bagażnika. Po kilku sekundach dokładnych oględzin moim oczom ukazał się ubytek na kabelku, około 1 cm długości i 2 mm głębokości. Co się okazało, koleś który przykręcał zderzak przyciął, w sumie dosyć szeroką nakrętką, przewód od zmieniarki. Oczywiście zauważył to, wyciągnął kabelek i podpiął taśmą samozaciskową do innego przewodu. Oczywiście nikomu nie powiedział, ale zapomniał wyciągnąć resztek przewodu
![:] :]](https://a6klub.pl/images/smilies/kwadr.gif)
. Kabelki zostały zmiażdżone i porozrywane, powodując szereg losowych zwarć. Wydawałoby się, że montaż zderzaka to prosta sprawa, a można tak spieprzyć. Wnioski płyną następujące:
- co tylko się da, robić samemu,
- jeżeli czegoś się nie da, to oczyścić miejsce pracy demontując wszelkie osłony i zbędne urządzenia tak, aby ułatwić dostęp do miejsca pracy.
W moim przypadku i może nie tylko, bo tej zimy łatwo można było zaliczyć strzał w tyłek, należało wymontować cały koszyk a kabelki podkleić taśmą tak, żeby gamoniom nie przeszkadzały.
Lutowało się fatalnie, cholernie niewygodna pozycja, niezbędny pomocnik do trzymania przewodów, jakbym miał tego gościa pod ręką to chyba ... . No ale szczęśliwie już wszystko działa.