Problem rozwiązany. Procedura:
- odkręcamy cztery śruby mocujące fotel do podłogi,
- odchylamy i zdejmujemy w podłodze plastikowy dekielek osłaniający trzy wtyczki od fotela,
- odłączamy te trzy wtyczki bo inaczej nie odchylimy fotela na tyle żeby mieć dostęp do śruby mocującej uchwyt pasa,
- odchylamy fotel i odkręcamy popielatą śrube mocującą uchwyt pasa,
- odłaczamy wtyczkę z przewodem od czujnika zapięcia (przy prawej płozie fotela w połowie).
Możemy iść z zaczepem na warsztat.
I teraz:
- zaczep z mechanizmem zapięcia jest klejony wiec płaskim wkrętakiem wyłamujemy w czterech rogach sklejone połówki (trzeba użyć siły ale z czuciem i się da rozpołowić),
- same styki czujnika zapięcia pasa są w białej obudowie do której dochodzą kabelki (zielony i brązowy), trzeba ją zdjąć, jest przymocowana do mechanizmu zapięcia na dwóch plastikowych ząbkach, więc trzeba je delikatnie odgiąć wąskim wkrętakiem,
- mając obudowę ze stykami luzem trzeba ją rozpołowić - łatwe do zrobienia bo są to tylko dwie pasownie dopasowane ze sobą połówki,
- czujnik sygnalizuje zapięcie pasa poprzez odsunięcie za pomocą plastikowego - połączonego z mechanizmem zatrzaskującym - (ciemnozielonego) "dżinksa" jednej blaszki od drugiej przerywając obwód. Ten "dżinks" gdy się minimalnie wytrze to styki nie są rozwarte i "gong" wali po uszach za każdym razem przez ok. dwie min. od fizycznego zapięcia pasa. Trzeba tą wygięta blaszkę wyciągnąć i wąskimi szczypcami najpierw wyprostować a następnie dosłownie pół milimetra bliżej w kierunku z którego wsuwa sie "dżinks" zgiąć w taki sam kształt jak była. Blaszki można założyć spowrotem tak jak były i na sucho przetestować z zapięciem pasa czy się będą widocznie rozwierać po zapięciu pasa (minimalnie mają się od siebie odsunąć). Jeśli tak to zakładamy drugą białą połówkę, zatrzaskujemy całość na mechaniźmie, za pomocą superglue (materiał jest sklejalny) lub poxipolu sklejamy obie czarne połówki obudowy zapięcia pasa (odczekać te 10min. na sklejenie), zakręcamy zapięcie pasa do fotela, podłączamy wtyczkę z kabelkiem od czujnika zapięcia, wpinamy w swoje miejsca trzy wtyczki od elektryki fotela do gniazd w podłodze, zakładamy dekielek, ustawiamy fotel na swoim miejscu i przykręcamy czterema śrubami.
Składamy narzędzia i w drogę na jazdę próbną. U mnie czujnik zaczął szwankować przy 220 tys.km, więc myślę po tej naprawie będzie cisza jak po śmierci organisty na następne co najmniej 150 tys.km.
