[A6 C5] Zniszczony lakier
: 30 mar 2013, 18:58
Witam,
Postanowiłem założyć ten temat ponieważ mam nietypowy problem ze swoim lakierem i być może ktoś z Was będzie mógł mi coś pomóc, ewentualnie doradzić. Już wyjaśniam na czym polega problem, moja żona pracuje w elektrowni, siłą rzeczy w jej pobliżu zostawia auto, niestety z kominów wydziela się siarka, która strasznie niszczy lakier, efekt jest taki, że powstają malutkie plamki na lakierze, których nie da się w żaden normalny sposób usunąć. Jeśli będzie potrzeba mogę dla zainteresowanych podesłać kilka fotek jak to dokładnie wygląda. Dodam jeszcze, że udałem się do znajomego lakiernika, na małym fragmencie maski przejechał mechanicznie jakimś bardzo delikatnym papierem (podobno zdziera bardzo delikatną warstwę lakieru), nastepnie również mechanicznie spolerował jakimś woskiem i niby efekt był, plamki w dużym stopniu zeszły, ale czy to jest właściwy sposób? tak średnio jestem przekonany...nie chcę jeszcze większej szkody zrobić.
Być może ktoś z Was miał podobny problem, bądÂź ma pomysł na jego rozwiązanie. Może też możecie polecić odpowiednie osoby, które mogłyby się tym zająć.
Pozdrawiam!
Postanowiłem założyć ten temat ponieważ mam nietypowy problem ze swoim lakierem i być może ktoś z Was będzie mógł mi coś pomóc, ewentualnie doradzić. Już wyjaśniam na czym polega problem, moja żona pracuje w elektrowni, siłą rzeczy w jej pobliżu zostawia auto, niestety z kominów wydziela się siarka, która strasznie niszczy lakier, efekt jest taki, że powstają malutkie plamki na lakierze, których nie da się w żaden normalny sposób usunąć. Jeśli będzie potrzeba mogę dla zainteresowanych podesłać kilka fotek jak to dokładnie wygląda. Dodam jeszcze, że udałem się do znajomego lakiernika, na małym fragmencie maski przejechał mechanicznie jakimś bardzo delikatnym papierem (podobno zdziera bardzo delikatną warstwę lakieru), nastepnie również mechanicznie spolerował jakimś woskiem i niby efekt był, plamki w dużym stopniu zeszły, ale czy to jest właściwy sposób? tak średnio jestem przekonany...nie chcę jeszcze większej szkody zrobić.
Być może ktoś z Was miał podobny problem, bądÂź ma pomysł na jego rozwiązanie. Może też możecie polecić odpowiednie osoby, które mogłyby się tym zająć.
Pozdrawiam!