Kolego. Ja wymieniałem maglownice u siebie na ori używkę. Wymieniał mi to gość, który zajmuje się profesjonalnie przekładniami i ich regeneracją. Rozmawiałem z nim na temat regeneracji i co się okazuje.........
Regeneracja w 99% wszystkich warsztatów polega na wymianie uszczelniaczy i tulei mosiężnych, w których pracuje listwa. I to wszytko. On mowi, że jescze jest jeden zabieg, który delikatnie zmniejsza luzy na listwie......mianowicie........demontuje ślimaka i obraca go o 180 st w położeniu do jazdy na wprost. Dzięki temu na listwie w tym fragmencie do jazdy na wprost zmniejsza się luz między zębami, gdyż ślimak w tym zakresie pracuje drugą stroną (jeszcze nie wyrobioną), ale nadal ten luz będzie,........ choć trochę mniejszy (na listwie nadal w tym miejscu zęby są wyrobione) i pomaga to jedynie na jakiś czas, bo potem ślimak znowu się wyrabia i już wtedy nic się nie da zrobić.
Powiedział, że jeśli przekladnia ma być bez żadnego luzu to jedyna opcja to dorobienie nowej listwy zębatej i ślimaka. Ale tego nikt się nie podejmuje, bo to prosces nacinania zębów, hartowania, następnie szlifowania itp. koszt takiego dorobienia nowej listwy i ślimaka to już podejrzewam w tysiącach.
Powiedział mi jeszcze, że są dwa rodzaje przekładni W Audi......firma KOYO i ZF. Podobno do KOYO jakiś producent wykonuje listwy zębate. Do ZF podobno nie ma.
Z powyższego wynika, że obojętne czy kupisz w dobrym stanie używkę, czy regenerowaną, to luz zawsze będzie. Delikatne stukanie też. Najgorsza opcja jest wtedy, gdy ten kto regeneruje, "dokręci" śłimaka tak, że owszem, luzu nie wyczujesz, ale kierownica za chiny nie chce samoczynnie wracać do położenia na wprost, np po wykonaniu ostrego skrętu.
[size=9][ [i][b]Dodano[/b]: 2015-06-08, 14:15[/i] ][/size]
PS. Być może nazwa "ślimak" jest niepoprawna, nie wiem. Chodzi w każdym razie o małe koło zębate współpracujące z listwą zebatą
Dodano: 2015-07-24, 13:11
Moja przekładnia (już druga w moim aucie) wysypała się.....

te przekładnie w Audi to jakaś straszna tandeta jest. W starych rzęchach typu opel z lat 80-tych, polonez itp nie były tak problematyczne pod tym względem. Jeszcze w żadnym aucie nie miałem takiej jazdy z tymi przekładniami. Stuka masakrycznie, chociaż lepsze określenie to wali na całego przy energicznych ruchach kierownicą, zwłaszcza na zgaszonym silniku, gdy nie pracuje wspomaganie. Tym razem zdecyduję się na regenerowaną, w której wymieniona została listwa zębata na nową (do przekładni firmy KOYO taka listwa jest w rozsądnych pieniądzach.......gorzej jest z przekładniami ZF bo do nich listwy to już wydatek ponad 1000 zł). Zobaczymy czy taka regenerowana przekładnia jest coś warta. "dobrych" oryginałów w stanie :idealnym" już nie chcę, bo moja rozleciała się po 2 miesiącach, a miała być "ładna" i bez luzów. A najgorsze, że jak przekładnię masz na stole luzem to za chiny nie sprawdzisz czy stuka i czy ma luzy.
Także ja wyleczyłem się z używanych oryginałów w dobrym stanie.